niedziela, 30 kwietnia 2017

Być wychowawcą....

 
 
 
 





Jestem nauczycielką matematyki, ale i wychowawcą..., choć można by też powiedzieć, że jestem przez moje dzieci wychowywana....


Uczę się codziennie:
  • cierpliwości, gdy czekam na poprawę ocen i zachowania,
  • radości, bo moje "dziabągi" codziennie zaskakują mnie poczuciem humoru,
  • otwartości słuchając zawiłych tłumaczeń powodów rozrabiania,
  • dumy, gdy moje dzieci odnoszą swoje sukcesy,
  • uporu, zawsze gdy próbuję wytłumaczyć ułamki...
  • podzielności uwagi, gdy jednocześnie dyktuję notatkę, sprawdzam obecność, wpisuję ocenę i śledzę kątem oka, co dzieje się na tablicy i w ostatniej ławce (to drugim okiem),
  • dyplomacji, gdy wzywam rodziców,
  • pokory, gdy ponoszę... porażki,
  • wytrzymałości, gdy biegam podczas przerw po schodach w pogoni za dyżurem,
  • spontaniczności, gdy jestem już zmęczona, a trzeba jeszcze zrobić dodatkowe zajęcia,
  • kreatywności, gdy zapomnę sprawdzianów,
  • mediacji, cóż - zawsze się jakoś przydaje,
  • szybkości, próbując wyjść ze szkoły, zanim dostanę zastępstwo,
  • gibkości, nosząc zeszyty do domu
  • sumienności - chyba nigdy nie wiem, gdzie mam jakieś papiery,
  • systematyczności, bo codziennie trzeba prowadzić nudną dokumentacje,
  • optymizmu, bo gorzej już nie będzie,
  • rachunkowości, zawsze zapominam, ile mam dziewczynek, a ilu chłopców w klasie... (wiem, porażka...)
  • ładnego charakteru pisma, bo zamęczam dzieci, żeby ładnie pisały, więc sama wieczorami ćwiczę pisanie piórem...
  • słuchania, bo dzieci chcą być traktowanie poważnie,
  • śpiewania, bo odkryłam, że śpiew w moim wykonaniu jakoś dziwnie sprawia, że dzieci milkną i obiecują, ze będą grzeczne bylebym tylko przestała...,
  • przekraczania niemożliwego, kiedy zbliża się termin oddania projektu,
  • bycia dzieckiem, gdy spędzam przerwy z moimi uczniami,
  • szybkiego jedzenia - serio, potrafię wciągnąć obiad na 5-minutowej przerwie,
  • bycia dobrym detektywem, próbując rozszyfrować, jak uczeń doszedł do takiego wyniku i co miał na myśli?
  • dystansu do siebie, bo śmiejąc się z siebie, mam rozrywkę do końca życia,
  • nowych technologii, gdy dzieci próbowały wyjaśnić mi działanie aplikacji do szukania pokemonów...

Przede wszystkim jednak uczę się bycia sobą, radości, dążenia do realizacji marzeń i podążania za ideałami,  bo tylko autentyczna mogę być dla moich dzieci dobrym nauczycielem...
    KOCHAM  BYĆ  NAUCZYCIELEM !!!


Anna M.
kobieta z klasą....










 

sobota, 29 kwietnia 2017

Belfer na Majówce...



 



27.04.2017 r.
 
Co będę robiła podczas Majówki? Tym razem oceniłam wszystkie sprawdziany jeszcze w szkole (to moje nowe postanowienie - lepiej późno niż wcale), więc postanawiam leniuchować...
 




 
29.04.2017r.
 
Wyspałam się za wszystkie czasy. Odgruzowałam moje mieszkanie - nareszcie widać podłogę, i wyczyściłam hantle, ale spokojnie - jeszcze nie zmobilizowałam się do ćwiczeń.... No i zaczęłam gotować! Postanowiłam wypróbować garnek rzymski, który jakiś czas temu pożyczyłam od koleżanki. Potem zrobiłam jeszcze masło i... kanapki na kolację gotowe :)


PRZEPIS (pochodzi ze strony SkutecznieTv) - trochę zmodyfikowałam, no i oczywiście upiekłam w garnku rzymskim....
/proporcje na 1 bochenek/
  • 25 g świeżych drożdży piekarskich
  • 300-400 ml letniej wody
  • 500 g mąki orkiszowej
  • 1/2 szklanki otrąb pszennych
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy z oliwek

 
Upiec własny chleb - coś niepowtarzalnego i magicznego. Polecam wszystkim, którzy są zestresowani i zabiegani, ponieważ praca przy wyrabianiu ciasta, a potem czas potrzebny na pieczenie skutecznie sprawiają, że cały świat i jego problemy znikają... Nie ma innej rady - trzeba zwolnić, pozwolić zmartwieniom odejść i zabrać się za coś fenomenalnego - tworzenie!!! A kromka takiego chleba daje mnóstwo radości i dumy, że własnymi rękami zrobiło się coś tak pysznego :)



















 
















Dla poćwiczenia przeliczania jednostek:

* Jaka będzie wielkość składników, jeśli chciałabym upiec 2 bochenki?
* Jaka będzie wielkość składników, jeśli chciałabym upiec chleb z 3/4 porcji ciasta?




Pozdrawiam i uciekam na kolację :) Potem planuję skończyć czytać książkę "Życie pasterza" (nareszcie mam na to czas).

Anna M.









 

wtorek, 18 kwietnia 2017

Specjalnie dla klasy VIb - SZALONE RÓWNANIA


Znajdź x,  czyli zadania z cyklu "jest tutaj!"





Moi Drodzy,

znacie równania od małego, tylko nikt Wam nie powiedział, ze to równanie.

3 +  5  =  8
 
Jak sama nazwa mówi równanie ma znak równa się i później wynik. Jest jakaś lewa strona i jakaś prawa strona.
 
L  =   P
 
Wcześniej nie przyszło Wam do głowy się nad tym zastanawiać, bo na tablicy pani pisała lewą stronę, czyli 3+5, a Wy musieliście obliczyć, niektórzy zgadnąć, prawą stronę, czyli wynik :) Ale ostatecznie nadal
 
8  =  8



Teraz pojawia się nieznośny "x" - nikt go nie zna, wszystkim się myli, i co gorsze - w każdym zadaniu może się za nim kryć inna liczba. Spokojnie, to też już było, ale ktoś uznał, ze w młodszych klasach tajemniczy "x" przeraża dzieci jeszcze bardziej, więc zastąpił go niby mniej tajemniczym okienkiem, a w klasie IV kleksem...  
 
 
x +  5  =  8
 
 
Każdy szanowany się trzecioklasista bez trudu odgadnie, że pod x kryje się 3... (mam nadzieję, że to wiecie. Jeśli nie, nie mówicie mi o tym w szkole). No dobrze, ale gdy równanie wygląda trochę bardziej szokująco, a nauczycielka ewidentnie daje coraz bardziej kosmicznie wyglądające równania (nie daj Boże z ułamkami), co wtedy? Otóż wtedy jest pewna metoda rozwiązywania równań, można to nazwać schematem, puntami do wykonania, "planem wyjścia z trudnej sytuacji", czy może nawet ostatnią deską ratunku "Boże ratuj"...

1. Pozbądź się nawiasów (wymnóż),
2. Dla przerażonych ułamkami, proponuję pozbyć się też mianowników (nie, nie, to wcale nie znaczy, że mamy przepisać równanie bez mianowników, ale że musimy przez ten mianownik, czasem wspólny mianownik, pomnożyć obie strony równania, czyli każdy wyraz w równaniu.
3. Uporządkuj równanie, zredukuj wyrazy podobne.
4. Przenieś wszystkie niewiadome (tak, tak, to jest nasz "X") na lewą stronę, a liczby na prawą stroną. Pamiętaj, ze przy "przerzucaniu" na drugą stronę musisz zmienić znaki na przeciwne. Tak, tak, znak przed liczbą należy do niej!  - Uwaga, mówiąc matematycznie i super poprawnie - nie ma czegoś takiego jak przenoszenie, czy o zgrozo przerzucanie, ale zwyczajnie odejmujemy lub dodajemy po obu stronach tą samą liczbę, co na to samo wychodzi.
5. Wykonaj możliwe działania.
6. Podziel obie strony równania przez liczbę stojąca przez x


UWAGA:  Pamiętaj, że prawie każde równanie można wyliczyć kilkoma sposobami. Nie jestem nauczycielem z cyklu, co poeta miał na myśli", nie musisz liczyć moim sposobem, ale pamiętaj, aby zapisywać wszystko językiem matematycznym :) Podaję kilka sposobów, dróg rozwiązania prostego równania z podręcznika :)


I możliwość

II sposób

III ewentualność


Jak widzisz, wynik musi wyjść ten sam, niezależnie jaką drogę obierzesz.



Miłego liczenia i jeśli chcesz, możesz mi przesłać rozwiązane dodatkowe zadania mailem :)

Anna M.
P.S. Zadania do odbioru podczas lekcji :)